Gry samochodowe

Gry samochodowe PC

Adrenalin: Extreme Show

Ciężko znaleźć grę, która wiąże elementy ekonomii z wyścigami. Trudniej jednak znaleźć samochodówkę, która nie zmusza gracza do bycia pierwszym na mecie, lecz wygrania „wyścigów” poprzez zdobyć większej liczby punktów. Czy gra nazwana budżetowym rosyjskim NFS'em może się podobać?

Wyścigi zostały wzięte w cudzysłów nie bez powodu. Zwyczajne ściganie się z AI to tylko kilka nielicznych trybów  spośród dziwacznych zadań w Adrenalin. Ale zacznijmy od początku. Po włączeniu gry zastajemy miłe dla oka, chodź zbytnio minimalistyczne menu, a w tle dynamiczna, rockowa muzyka. Wybierając nową grę oglądamy krótki filmik, opowiadający na czym ma polegać zadanie bohaterek. Następnie przychodzi pora na pierwszy wybór – jednej z dwunastu dziewczyn z różnych zakątków świata. Możemy tu znaleźć między innymi rosyjską aktorkę, japońską gejszę, a nawet dziewczynę – komandos. Wszystkie mają swoją własną, krótką historię. Po dokonaniu wyboru, czeka nas kolejny – czym będziemy jeździć. O ile bohaterki były całkiem ładnie zaprojektowane, tu czeka nas zawód.

Samochody wyglądają co najmniej śmiesznie i plastikowo, chodź raczej miały sprawiać wrażenie dynamicznych. Jak przystało na budżetówkę, nie spotkamy się z licencjonowanymi wozami. Tutaj najlepsze samochody noszą markę Elises lub Gallary.

NFS Pro Street

Pro Street został wydany w 2007 roku. Kolejna część po seriach Carbon i Most Wanted jest całkowicie inna od poprzedniczek. Zrywa z ogólnym założeniem chuligańskich wyścigów i odcina się od zamieszek z prawem. Przychodzi kolej na legalne wyścigi po profesjonalnych torach, co spotkało się z krytyką fanów. Jednak jakimś cudem Electronic Arts zarobiło niezłą sumkę.

Głównym bohaterem jest Ryan Cooper, o którym wiadomo tylko tyle, że przedtem brał udział w nielegalnych wyścigach. W ogóle zrezygnowano z całej otoczki fabularnej. Nasz cel jednak został postawiony dość wyraźnie – zostanie mistrzem wszystkich konkurencji. Pomóc w tym ma nam oczywiście kilkadziesiąt świetnie wymodelowanych samochodów. Wszystkie są oczywiście licencjonowane, a znajdziemy tam między innymi wozy amerykańskie (takie jak Dodge), japońskie (np. Toyota) oraz europejskie (jak znane dobrze BMW).

OMSI: Der Omnibus Simulator

Niedawno wydana została nowa gra ze studia Aerosoft o nazwie OMSI: The Omnibus Simulator. Jest to symulator jazdy autobusem wraz z pasażerami. Cel gry to transport pasażerów po określonych trasach, z uwzględnieniem zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego, a także czasu przejazdu pomiędzy poszczególnymi przystankami.

Producenci gry skupili się na jak najlepszym oddaniu realizmu jazdy autobusem. Dlatego dostępnych jest tu wiele elementów z rzeczywistości, jak np. system powietrzny, IBIS (zintegrowany pokładowy system informacyjny), ponadto na każdy pojazd przypada ok. 100 różnych dźwięków, dzięki czemu zyskują na indywidualności. Również odwzorowanie pojazdów jest na wysokim poziomie, starano się pokazać jak najwięcej szczegółów w wyglądzie autobusów, ale także i otoczenia, tzn. scenerii i innych uczestników ruchu drogowego.

Test Drive Unlimited 2

TDU 2 to już druga odsłona tej serii stworzonej przez Edios Studios. Wysoko oceniana jedynka doprowadziła do tego, że była to jedna z najbardziej pożądanych gier 2011 roku. Czy tym razem twórcy dali radę?

Na pierwszy rzut oka samochody w TDU2 wyglądają jak te z NFS: Hot Pursuit (który został niedawno wydany). Prawie niewyczuwalny tunning (choć istnieje – nalepki oraz bogata zmiana odcienia lakieru naszego wozu), sportowe i szybkie samochody, modele dokładnie odwzorowane, oczywiście licencjonowane. Jednak ich model jazdy jest moim zdaniem nieporównywalnie lepszy. W NFS’ie narzekałem na brak poczucia szybkości i „autodrifting”(mowa o automatycznym wspomaganiu w wchodzenie w zakręt – mój neologizm :P). W TDU2 czułem nawet najmniejszą zmianę szybkości, a co do poślizgów, działają tak jak powinny.

W TDU2 stworzono bogatą fabułę, choć moim zdaniem można się przyczepić, że nie jest zbyt oryginalna. Ot pracujemy u jakiejś panienki jako szofer, której się coś nie spodobało i nas zwalnia. Tak się dobrze jednak składa, że prowadzi ona jakiś program wyścigowy i jeżeli spełnimy jej warunek, dowiezienie na czas w określone miejsce, daje nam możliwość wystąpienia w nim, tak więc bierzemy udział w kolejnych zawodach złożonych z kilku wyścigów. Lecz zanim otrzymamy możliwość brania udziału w takowych zawodach będziemy musieli zdobyć specjalizację (czy może raczej prawo jazdy) z jednego z typu samochodów.

 

Wyścigowy pojedynek NFS Shift II

W dniu 15 lutego 2011 r. trzech znanych kierowców zasiadło za kierownicami najlepszych, wyścigowych samochodów świata: Michał Bębenek – McLaren MP4-12C, Maciej Rzeźnik - Dodge Challenger Concept, Paweł Trela – Lamborghini Gallardo LP560-4 GT3.. Chociaż na co dzień mistrzowie walczą w różnych kategoriach, tym razem postanowili spróbować, który z nich jest najlepszy na wirtualnym torze najnowszej gry Shift 2 Unleashed z serii Need for Speed.

Przedpremierowy pokaz najnowszej realistycznej gry wyścigowej Shift 2 Unleashed miał miejsce na torze kartingowym w Warszawie. Wszyscy zaproszeni gości mogli, w teorii oraz w praktyce, dowiedzieć się jakie niespodzianki tym razem przygotowali producenci gry. Najważniejsze cechy Shift 2 Unleashed to przede wszystkim: na nowo zdefiniowany model prowadzenia jazdy, wysoki poziom realizmu, a także absolutna nowość – nowy widok „zza szyby kasku kierowcy”, który na nowo definiuje realizm prowadzenia wirtualnego auta. Oprócz najważniejszych elementów warto wspomnieć również o wyścigach po licencjonowanych torach z całego świata a także o celu rozpoczętej kariery zawodowego kierowcy – zdobyciu tytułu Mistrza Świata FIA GT1! .

Lowrider Simulator

Lowrider Simulator to budżetowe dzieło twórców RedDot. Cała gra polega na nielegalnych wyścigach samochodami wzorowanymi na tych z lat 60-80. Wygrane pieniądze przeznaczamy na lepsze auto albo tunning już posiadanego. I tak w kółko, lecz czy tak proste założenia wystarczą by stworzyć dobrą lub chociaż grywalną grę?


W menu głównym oprócz zmiany ustawień, wyświetlenia twórców i oczywiście wyjścia mamy do wyboru dwie możliwości: kariera i szybki wyścig. Szybki wyścig polega na losowym dobraniu naszego pojazdu, pojazdu przeciwnika oraz trasy. Brak jakiejkolwiek własnej decyzji… prawdziwy szybki wyścig!



W drugiej opcji, czyli karierze jest znacznie więcej możliwości zmian. Zanim zaczniemy wyścigi za pieniądze musimy wybrać sobie machinę z pośród 12 dostępnych. Warto zaznaczyć, że choć nie znajdziemy tam np. „Warszawki” i „Cadillaca” znajdziemy „Moskvę” i „Caddie’go”. Samochody można rozpoznać po kształcie bez większych problemów, zwłaszcza auto o nazwie „Credence”, po spolszczeniu „kredens”, do złudzenia przypominające Polskiego Fiata 125. Po zakupie auta możemy go stunningować.


I to jest zdecydowanie najlepsza część gry. Mamy do wyboru kilkanaście opcji wizualnych (ale naklejek nie ma co szukać). Możemy np. zmienić kolor (wybierając z palety takiej jak w Paint’cie), wybrać poziom zabłysku, zamontować hydraulikę, zmienić kołpaki i opony, obniżyć podwozie itp. Są też możliwe zmiany podzespołów wpływających na osiągi samochodu takie jak np. nowy silnik lub skrzynia biegów. Wygląda to jednak trochę sztucznie i w typowych NFSach znajdziemy wiele więcej możliwości tunningu. Dlaczego więc jest to najmocniejsza strona gry?

Bardzo proste! Wyścigi są tragiczne, wszystkie samochody mają jeden, tak samo słaby model jazdy. Ścigać możemy się wyłącznie po 4 trasach, jedyną odmianą może być tryb jazdy, który jest losowany, a zmiany pomiędzy trybami to wyłącznie różnica odległości. Samochody wyglądają plastikowo, a w grze brak jakiegokolwiek modelu zniszczeń. Ale to jeszcze nie koniec bolączek…

Najbardziej denerwuje to, że nasz samochód jest gumowy… tak, gumowy! Uderzając w ścianę z pełnym impetem samochód nie tylko zwolni, lecz zacznie jechać do tyłu! Nawet nie będzie jechał na wstecznym (ten nie działa od tak, trzeba go specjalnie włączać) lecz na pierwszym biegu, a na liczniku zaś wyskoczy nam ujemna wartość. Co się zaś stanie, jeżeli uderzymy w przeciwnika (możemy się ścigać tylko z jednym jednocześnie)? Na ekranie wyskoczy nam swoisty znaczek i gdy uzbieramy takie trzy pojawia się napis: „Wyścig przerwany!”.

Trzeba więc sobie założyć, że należy unikać kontaktu z oponentem, jednak co zrobić, gdy komputer jedzie sobie według własnego skryptu nie zważając na to czy jedziemy obok jego i czy będziemy mu w tym przeszkadzać. No i oczywiście nasz nieomylny przeciwnik nigdy nie zwalnia (nawet przy zakrętach, naprawdę nie wiem jak to robi…) i w nic nie przedzwoni. Ale to oczywista oczywistość…

A jak z oprawą graficzno-muzyczną? Muzyka to męczące pląsanie, aż dziw, że to format mp3… Grafika zaś… heh… z nią jest jeszcze gorzej. Tekstury są okropne, ich rozdzielczość jest w miarę wysoka, lecz wyglądają, jakby były tworzone we wspominanym wcześniej programie graficznym (mowa o Paint’cie).
Podsumowując ta gra to nisko budżetowa produkcja i lepiej się z nią nie zaznajamiać. Jedynymi zadowolonymi mogą być fani starszych samochodów, w tym polskich oraz pochodzących z krajów naszych sąsiadów, jednak  im również szybko ta gra się znudzi. Moim zdaniem szkoda na nią waszych cennych minut z życiorysu (bo godziny pewnie i tak nie usiedzicie).

Plusy:


+ pojazdy wzorowane na legendach motoryzacji
+ tunning od biedy…
+ mało zajmuje na dysku ;)

Minusy:


- grafika
- muzyka
- model jazdy
- model zniszczeń
- tylko 4 trasy
- tylko 12 samochodów
- mało trybów gry do wyboru

Garfield

WRC 2010

WRC to kolejna część wyścigów twórców symulatorów rajdów WRC – Codemasters. Studio Milestone było wcześniej odpowiedzialne za serię gier Colin McRae, czas więc na powrót… czy udany?


Do dyspozycji mamy standardowe tryby gry: pojedyncze wyścigi czy zawody, grę przez internet czy karierę. Oczywiście najciekawsza i najbardziej rozbudowana jest kariera, lecz i tam nie znajdziemy nic odkrywczego. Ścigamy się, jak to w każdym symulatorze, od najniższej klasy WRC do prawdziwych potworów dróg. Pozwala nam to na zapoznanie się z modelem jazdy oraz wybranie odpowiedniego poziomu trudności. Poziomy trudności zostały dobrze przystosowane dla każdego gracza – od szalonych fanów po tych niedzielnych. Możemy sobie ustawić nawet wspomagacze typu automatyczne hamowanie czy idealny tor jazdy zaznaczający się na drodze. W grze istnieje także samouczek pozwalający nam nauczyć się podstaw. A jak sama jazda?

Tak wygląda NFS Hot Pursuit w prawdziwym świecie!

Poniżej prezentujemy film promujący najnowszą grę samochodową, który przeniósł policyjne pościgi z Need For Speed Hot Pursuit na istniejące w rzeczywistości drogi. Dwa samochody, Pagani Zonda Cinque i policyjne Lamborghini Murcielago LP640 ścigają się na górskich, krętych trasach przełęczy Falzarego otoczonej szczytami włoskich Alp, 10 mil od Cortiny D’Ampezzo. Pierwszy z nich to prototyp modelu Zonda Cinque na bazie roboczej wersji Zondy, stworzony specjalnie na potrzeby filmu przez załogę Pagani, drugie auto to grafitowe Lamborghini, przemalowane w Modenie, z dodanym specjalnym policyjnym oświetleniem pochodzącym ze studia filmowego z Vancouver.

Need For Speed: Hot Pursuit

 

 

Nowy NFS autorstwa zespołu Criterion Studios nosi dumny podtytuł Hot Pursuit, który nawiązuje do dwóch wcześniejszych odsłon o tej samej nazwie. Obie bazowały na ściganiu się ze stróżami prawa (asfaltu?) – drogówką. Najnowsza wersja była hucznie zapowiadana, jak oznajmili twórcy – stworzona dla nas. Domagaliśmy się zręcznościowego modelu jazdy oraz ścigania się z policją i to właśnie dostaliśmy. Ja uważałem podobnie – sądziłem, że warto odejść od symulatora i stworzyć coś na wzór NFS Most Wanted lub serii Underground. Chodź w pewnym sensie dostałem to, o co prosiłem, na grze się zawiodłem. Dlaczego?

 

Need for Speed Hot Pursuit przenosi się do Włoch

Na krętych drogach przełęczy Falzarego otoczonej szczytami włoskich Alp, 10 mil od Cortiny D’Ampezzo, tylko dwa samochody na świecie mogły rywalizować z pięknem tej scenerii – Pagani Zonda Cinque i policyjne Lamborghini Murcielago LP640.

F1 2010

f1 2010 gra


F1 2010 a raczej Formuła 1 2010 to kolejna gra samochodowa ekipy Codemasters. Jak łatwo się domyśleć jest to gra symulująca wyścigi samochodami F1. Gra na pierwszy rzut oka to kompletny symulator. Czy jednak można tak powiedzieć po „pierwszej randce”?


Ale od początku. Grę zaczynamy dość nietypowo, bo na sali konferencyjnej. Przed naszymi oczami okazują się reporterzy robiący nam zdjęcia i zadający pytania. I to właśnie te pytania stwarzają nam okazję do podania imienia, nazwiska i pseudonimu. Ostatnią z wcześniej wymienionych, czyli pseudonimem warto zainteresować się bardziej. Znajdziemy tam kilkadziesiąt imion i „ksywek”, którymi mogą zwracać się do nas pracownicy naszego teamu. Ostatnią decyzją jest wybór „stajni”, czyli teamu w którym będziemy pracować. Do dyspozycji mamy prawdziwe, licencjonowane drużyny takie jak Renaut, Ferrari, Williams – Crosworth i tym podobne.

 

Rig'n'Roll: Tirowiec

 

Gra produkowana przez osiem lat (!) przez zapomniane już studio SoftLab – NSK jest co najwyżej średnia. Chodź twórcy mają doświadczenie w grach symulujących życie „Tirowca”, tym razem się nie popisali.

Pierwsze spojrzenie na ten tytuł było dla mnie fatalne – gra jest kompletnie źle zoptymalizowana. Długie czasy ładowania nie wiadomo czego idealnie to potwierdzają. Ciężko też stwierdzić, czy jest to zręcznościówka czy symulator. Ale o tym później, przejdźmy teraz do fabuły. Wszystko odbywa się w 2014 roku w Kalifornii. Głównym bohaterem jest Nicolas Armstrong, nowy „tirowiec” w fikcyjnej firmie. Naszym zadaniem jest dostarczenie danego towaru do wskazanego miejsca.

W tym celu zwiedzimy większość Kalifornii, w tym 13 miast i wiele mil dróg (ponoć w skali 1:10 z rzeczywistymi). I w tym miejscu pojawiają się kolejne problemy. Naszym zadaniem jest nie tylko dowiezienie towaru w wskazane miejsce ale również dostarczenie go jako pierwszy (towary dostarczają także inne firmy, to przed ich kierowcami mamy być pierwsi). Co ciekawe, jeżeli nie dowieziemy towaru jako pierwsi nie dostaniemy zapłaty, a nawet musimy zapłacić karę.

<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 3