Strona 1 z 3
Need for Speed: Most Wanted - recenzja
Ciekawą zmianą jest także dodanie głębszej fabuły, co wprawdzie w przypadku gier samochodowych nie jest koniecznym zabiegiem. Jednakże dzięki takiej zmianie gra potrafi wciągnąć i nie jest tylko bezsensownym „klepaniem mety”. Ma to także wyjaśnić, dlaczego jesteśmy ścigani i dlaczego mamy się „bawić” z policją. Wstęp doskonale tłumaczy dlaczego znaleźliśmy się w takiej, a nie innej sytuacji. Otóż wyzwaliśmy mistrza „Czarnej Listy”, czyli spisu najlepszych i najbardziej poszukiwanych przez policję kierowców. Chodź rywal oszukiwał i potajemnie popsuł silnik naszego samochodu, nic nie możemy zrobić. Musimy pogodzić się z przegraną i i pożegnać z autem. Naszym celem jest się odegrać na przeciwniku. Czeka nas długa droga poprzez Czarną Listę złożoną z 15 osób. Jednak możliwość ścigania się z nimi jest dostępna tylko dla nielicznych. Musimy pokazać, że jesteśmy warci zmarnowanego czasu na ściganie się z nami. Poprzez startowanie w wyścigach zdobywamy respekt u innych kierowców, a przez „zabawę” z policją odpowiednią ilość punktów karnych. Jednak musimy pamiętać, by nie dać się złapać. Stracimy przez to szacunek rywali oraz oczywiście samochód. Sama policja ma nietypową taktykę. Nie chce nas koniecznie przycisnąć do ściany, lecz najpierw woli zanotować jak najwięcej szczegółów. Z czasem pojawiają się szybsze i bardziej agresywne pojazdy, takie jak ciężkie HUV'y, które chcą nas zbić z trasy. Jednak nie jesteśmy zdani tylko na własne umiejętności manualne. W wielu miejscach możemy użyć interakcji z otoczeniem, na przykład wjeżdżając w drewniane kolumny trzymające wielki pączek, po to by ciężka ozdoba spadła z hukiem na radiowozy. Warto także wsłuchać się w podsłuch fali policyjnej, po to by dowiedzieć się, gdzie policja zamierza wysłać posiłki, ustawić barykady lub po prostu poczuć dumę po wykiwaniu policjanta. Ci czasami potrafią być „soczyści”. Ale dość o fabule, czas przejść do wątku głównego czyli jazdy samochodami.
|
Kategorie gier

